Geneza Festiwalu

logo_fo

Pomysł międzynarodowego festiwalu organowego w kościele Św. Rodziny w Lublinie zrodził się, gdy organy których dźwięków będziemy słuchać towarzyszyły liturgii w kościele Św. Michała w Monachium (Berg am Lain), zaś w ścianie chóru jednego z największych lubelskich kościołów widniały jedynie stalowe potężne szyny, pozostałość po niedoszłej budowie organów przez pewną polską firmę. Tak się bowiem składa, że wszystko to, co wyrasta ponad przeciętność, wymaga pewnej dozy szaleństwa. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Katedra Oliwska, a dawniej kościół klasztorny Ojców Cystersów na pewno nie posiadałby tak wspaniałych i słynnych dzisiaj organów, gdyby nie pasja ówczesnego Opata, Ojca Rybińskiego. Potrzeby liturgii na pewno nie wymagały tak wielkich i wspaniałych organów jak w bazylice Ojców Bernardynów w Leżajsku.

Dzisiaj w nowych kościołach nie do pomyślenia jest, aby ołtarz główny wznieść ze styropianu, ale nikogo nie rażą elektroniczne substytuty organowe (a przecież podobnie jak styropian – tańsze) i jest to niestety zjawisko masowe. Dla prawdziwego miłośnika muzyki i taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Dlatego proboszcz parafii Św. Rodziny, sam muzykujący nie mógł się pogodzić z brakiem prawdziwych organów w swojej świątyni. Szczęściem, że wspomniana już parafia monachijska poszukiwała koścoła w Polsce, w którym godne miejsce znalazłby instrument Carla Schustera z roku 1956, bowiem postanowiono zbudować tam nowe organy, lepiej korespondujące z barokowym wnętrzem bawarskiej świątyni. Dzięki łańcuszkowi ludzi dobrej woli organy przekazano kościołowi nalubelskich Czubach.

A pomysł międzynarodowych festiwali zrodził się na jesieni w 1995 roku, gdy piszący te słowa wraz z księdzem Ryszardem Jurakiem odbyli podróż do Monachium aby obejrzeć instrument celem przygotowania się do demontażu, transportu do Polski i złożenia go na miejscu. Już wtedy stało się jasne, że względy lokalizacyjno-akustyczne zadecydują, iż w Lublinie instrument zabrzmi lepiej. W Monachium umieszczony był we wnęce, która tłumiła brzmienie i czyniła go mało selektywnym. Tutaj stoi w całości w głównym korpusie kościoła, zaś pogłos dodaje organom potęgi i szlachetności. I wystarczyła jedynie korekta intonacji, aby miastoLublin otrzymało niezwykle wartościowy i unikalny instrument, na którym można wykonywać całą literaturę organową od renesansu po współczesność, od mistrzów włoskich, niemieckich po kompozytorów francuskich. Organy wyposażone są w wysokie mikstury jak i charakterystyczne dla muzyki romantycznej otwarte flety i głosy smyczkowe.

Dzięki podjęciu wezwania przez ks. proboszcza oraz pozyskaniu rutynowego już muzycznego menadżera Roberta Grudnia, w te letnie dni w kościele Św.Rodziny rozbrzmiewać będzie wspaniała muzyka organowa pod palcami najwybitniejszych wirtuozów z Polski i zza granicy. Zresztą nazwiska wykonawców koneserowi muzyki organowej mówią same za siebie i nie wymagają rekomendacji.

To wszystko dla Was Drodzy Słuchacze. Jeżeli chwile spędzone w tym kościele pozwolą przeżyć Wam coś wspaniałego, co pozostanie na długo w Waszych sercach lub choćby na chwilę pozwoli zapomnieć o nie zawsze atrakcyjnej codzienności, będzie to najlepsza nagroda dla tych wszystkich, którzy to dzieło kulturowe podjęli.

Jerzy Kukla